Wyprawa do Kenii to połączenie fantastycznego wędkowania z podziwianiem afrykańskiej przyrody.
Pełna lokalnego kolorytu plaża w Malindi.
Hotel z pięknym ogrodem. Po wędkowaniu można odpocząć w basenie.
Nad oceanem podstawą kuchni są owoce morza…
Wahoo – silna i bardzo szybka ryba dorastająca do 80 kilo masy.
Żaglica. Jedno z najbardziej prestiżowych trofeów w „big game”.
Kingfish - ryba także ceniona wśród wędkarzy.
Przy podbieraniu chwyta się tę rybę za przypominający szpadę dziób.
Trzeba to zrobić z wprawą, bo zdarzały się przypadki poranień wędkarzy.
W 4 dni złowiliśmy w 10 osób 21 żaglic. Największe przekraczały 30 kg. Większość wróciła do wody.
W klubie można zważyć trofea i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia.
Świt nad oceanem w Malindi.
A młode talenty już grają.
Spokojna tafla oceanu, a na niej łodzie rybackie - motorowe i żaglowe.
Do dużych łodzi wędkarskich dowożono nas małymi łódkami.
Przestronna i wygodna łódź "Tina" napędzana potężnym silnikiem Diesla.
Jesteśmy już na właściwym kursie.
Przynętę stanowią świeże filety z ryb.
Są przywiązane mocno do ostrych, kutych haków. Kolorowe przywieszki dodatkowo wabią ryby.
Branie może zaskoczyć nas w każdej chwili.
Na potężne kołowrotki nawinięto kilkaset metrów żyłki.
Złociste dorado, zwane również mahi-mahi lub koryfeną.
Zaraz po złowieniu ubarwienie ryby zmienia się na niebiesko-białe.
Na lunch świeżo złowiona ryba smażona w sosie z miejscowymi przyprawami.
Wracamy do Malindi. Na molo gwarnie i wesoło.
Miejscowi chrześcijanie mają właśnie obrzęd chrztu. Dokonuje się on w morzu.
Po wędkowaniu obowiązkowa wizyta w miejscowym klubie.
Pamięta on czasy Hemingwaya, który opowiadał tu swe przygody i popijał egzotyczne drinki.
Samochód Georga i Joy Adamsonów – opiekunów słynnej lwicy Elzy.
Masajowie to najbardziej dumne z kenijskich plemion.
Chata w masajskiej wiosce.
Z plemienia Kikuju pochodzą obecne władze Kenii.
Wjazd do słynnego Parku Narodowego Masai Mara.
Król lew czyli simba obserwuje świat ze swej kryjówki w krzakach.
A wokół odpoczywa kilka młodych lwic.
Coś je wyraźnie zaniepokoiło…
Safari w Masai Mara polega na wypatrywaniu zwierząt ze specjalnych samochodów.
Nad rzeką Mara. Tutaj w trakcie Wielkiej Migracji giną tysiące antylop gnu.
Czasem zdarza się i taka przygoda…
Polowanie lwów na bawoły. Te ostatnie bronią się mądrze całym stadem.
Lwice na sawannie. Na horyzoncie granica Tanzanii.
Gepard – najszybszy ssak lądowy Ziemi.
Flamingi nad jeziorem Bogoria.
Afrykański bawół należy do tzw. „Wielkiej Piątki”. Jest zwierzęciem silnym i groźnym.
Pelikany nad jeziorem Nakuru.
Sympatyczna zebra. Czarna w białe pasy, czy biała w czarne?
Małe koczkodany są wyjątkowo bezczelne i wścibskie.
Dookoła nas obsiadły wszystkie drzewa.
Hiena ma niesłusznie złą sławę. Jest odważnym zwierzęciem, groźnym w walce.
Nosorożce są poważnie zagrożone wyginięciem. W Kenii zostało ich już tylko ok. 500 sztuk.
Czerwone słonie w Parku Narodowym Tsavo.
Żyrafa dorasta do 5 metrów wysokości. Jej przysmakiem są liście akacji.
Wszędzie spotykamy śliczne murzyńskie dzieciaczki.
Rodzina hipciów w jeziorze Naivasha. To najgroźniejsze dla ludzi zwierzęta Afryki.
Wizyta w kenijskie szkole.
Pani dyrektor w swym gabinecie.
Ten gigantyczny uskok w Ziemi ciągnie się od Izraela do Mozambiku.
Piękne panie mogą kupić w Kenii efektowne lokalne ozdoby.
Wjazd do Parku Narodowego Góry Kenia. Znajdujemy się 2400 metrów n.p.m.!
Na spacerze nogi jak z ołowiu. W chmurach zakryty masyw Mt. Kenya.
Leżąca pod Nairobi dawna posiadłość Karen Blixen – autorki „Pożegnania z Afryką”.
Dworzec kolejowy w Nairobi.
Pociąg z Nairobi do Mombasy jedzie 17 godzin. Na trasie mija liczne murzyńskie wioski.
Witamy w Mombasie! Jesteśmy znowu nad oceanem.
Mombasa to największy port Kenii i wielki tygiel kulturowy.
Stare domy pamiętają pewnie czasy Stasia i Nel.
Park, w którym rosną olbrzymie baobaby.
Z piasku można robić nawet takie cuda…
Urodziwych dziewczyn w Kenii nie brakuje.
Piotr Motyka
Germanista, menedżer turystyki i wędkarski globtroter. Miłośnik spinningu oraz sztucznej muchy. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zwiedził z wędką 22 kraje na 4 kontynentach. Jako stały współpracownik miesięcznika „Wędkarski Świat” autor kilkunastu reportaży podróżniczych. Pasjonat fotografii.
FOTOREPORTAŻ Z WYPRAWY
Afryka dzika
Kenia, marzec 2011
Czarny ląd to najbardziej fascynujący kontynent. Wielobarwne wioski murzyńskie, parki narodowe pełne dzikich zwierząt, bezkresny busz… Ludzie żyjący skromnie i biednie, na których twarzach widać niekiedy cierpienie, ale częściej radość z każdego przeżytego dnia. Warto ich poznać i polubić.
Wędkarze też znajdą tam coś dla siebie. Malindi – niewielki kenijski port położony na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego, to jeden z czołowych ośrodków wędkarstwa morskiego „big game” w skali światowej. Wielkie bogactwo ryb Kenia zawdzięcza między innymi somalijskim piratom, którzy parę lat temu skutecznie odstraszyli z tego rejonu świata rybackie kutry, odpowiedzialne za rabunkowe odłowy wielu szlachetnych gatunków. Dziś w Malindi jest bezpiecznie, każdy może tu łowić jak niegdyś Hemingway wspaniałe marliny, tuńczyki i żaglice, a po skończonym wędkowaniu wypoczywać w luksusowych, acz bardzo atrakcyjnych cenowo hotelach, i cieszyć się życiem. A obowiązkowym dodatkiem do morskiej przygody powinno być safari. To fascynująca przygoda, odkrywająca przed nami prawdziwe oblicze afrykańskiej sawanny.
Autor reportażu: Piotr Motyka
1. Mombasa
2. Nairobi
3. Malindi
Reportaż prasowy
Artykuł prasowy „Big game pod słońcem Afryki” autorstwa Piotra Motyki mogą przeczytać Państwo w magazynie „Wędkarski Świat” (08/2011). Egzemplarze archiwalne są do nabycia w redakcji.
Ernest Hemingway w Malindi
"Kiedy dotarli do wybrzeża pod Tangą, safari mieli już za sobą i za dwa tygodnie rozpoczynali długą podróż do domu, a tymczasem Ernest chciał zaznajomić Philipa Percivala z łowieniem ryb głębinowych na Oceanie Indyjskim, toteż częściowo za pieniądze młodego Alfreda Vanderbilta wynajął statek "Xanadu" i wraz z Alfredem i resztą towarzystwa wypłynął z Malindi. Połowy okazały się dobre: łowili umbry, seriole, odmianę świni morskiej, dwa rodzaje graników, jak również delfiny i żaglice. Ernest zaczął marzyć o rozbiciu obozu na wyspie Mafia. Między nią a wybrzeżem był wartki, wąski kanał, przez który podobno przepływały wszystkie wędrowne ryby."
Fragment z ksiązki Carlosa Bakera "Ernest Hemingway".