Wędkarski raj i tylko 150 km od Vancouver.
Pierwszego dnia tradycyjnie rozpoczynamy od łososi.
Brania są dosłownie po kilkunastu sekundach.
Samiec gorbuszy - moja pierwsza ryba na muchę! Punkt zwrotny w wędkarskiej karierze.
Zaraz potem samiczka....od tej pory nie rozstanę się już z nową metodą.
2 dni później rozpoczynamy poważne łowy...oh yeah baby!
Rączki puchną, mija 1-sza godzina holu i nic.
Walczymy we 4 osoby zmieniając się co 5 minut.
Zabawa trwa w najlepsze, Maciek zaraz zmieni przy wędce Kamila.
Chris i James biorą sprawy w swoje ręce. Powoli i ostrożnie - tylko żeby teraz nie zepsuć...
"Coś" pokazuje się przy powierzchni - nie, to przecież niemożliwe!
Sam nie dam rady - pomocy!!!
James trzyma rybę, Kamil trzyma Jamesa...
Nie wiemy co powiedzieć. Wiedzieliśmy, że ryba jest olbrzymia. Ale coś takiego?
Sympatyczna mordka, prawda?
Rekordowy jesiotr biały z Fraser w całej okazałości.
340 cm długości, 180 cm w obwodzie, ok 400 kg wagi.
Próbujemy unieść rybę do zdjęcia - bez szans.
Przewodnik Krzysztof chyba też jest trochę w szoku.
Taki dzień zdarza się tylko raz.
Jesiotr zaraz odpłynie na wolność.
Matt, Wiesław, Robert, Paweł i 200 kg szczęścia.
Na tej płani stoi kilka tysięcy łososi.
Andrzej i spinningowa czawycza
Nieodparty zew natury - łososie idą na tarło.
Miejscówka przy zwalonym drzewie.
Zmiana miejsc i teraz Paweł łowi.
Jakże mogło być inaczej...
Baribal bał się nas bardziej niż my jego.
Maciek Rogowiecki
Absolwent turystyki na warszawskiej AWF. Kiedyś entuzjasta spinningu, dziś równie chętnie łowi na muchę. Słusznie przezywany przez kolegów „farciarzem”. Nie przepada za rybami, które z klucza nie rosną duże. Miłośnik wędkarskich tropików, ciężkiego rocka z zamierzchłych lat i paliwożernych, amerykańskich samochodów.
FOTOREPORTAŻ Z WYPRAWY
Przecież
nie ma takich ryb…
Kanada, wrzesień 2009
To stwierdzenie zwykle słyszę najczęściej kiedy pokazuję zdjęcia tej ryby. Oczywiście „niewtajemniczonym”, czyli rodzinie i znajomym, którzy nie zachorowali na wędkarstwo jak ja. Potem kolejno lecą pytania z serii „to robią takie mocne wędki?” i to, jakiego obawiam się najbardziej - „smaczna była?” Nie, nie była! Takim rybom zawsze i bezwarunkowo zwraca się wolność, a odpowiednie wędki i owszem – istnieją. Co prawda nie do kupienia w Europie, ale dostępne „za wielką wodą”. Zresztą jadąc na Fraser żadnych wędek nie trzeba taszczyć ze sobą, bo miejscowi chłopcy wszystko mają w cenie. Takie dobre, wędkarskie „all inclusive” dla tych co nie chcą lub nie mają czasu na traperskie eskapady na koniec świata.
Łowiąc tą rybę mieliśmy farta. Jak cholera. Krzyś, który łowi na Fraser 20 lat i spędza tam ponad 100 dni w roku zaciął do tej pory 13 tak dużych (może większych?) ryb. Ta nasza, była pierwszą, która została wyciągnięta na jego łodzi. One są po prostu zbyt duże, zbyt silne i zbyt nieprzewidywalne. Zawsze wygrywają. Prawie.
Autor reportażu: Maciek Rogowiecki
Czy wiecie, że
- rzeka Fraser jest 10-tą co do wielkości w Kanadzie i najdłuższą rzeką Kolumbii Brytyskiej (ok 1350 km)
- Fraser ma swoje żródło w Górach Skalistych
- największy złowiony na wędkę jesiotr we Fraser miał ponad 4 m długości i ważył ok 650 kg
- jesiotr biały jest we Fraser objęty całkowitym zakazem zabijania
- kary za zabranie jesiotra mogą wynosić nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów i dodatkowo grozi to więzieniem
- jesiotry to ryby dwuśrodowiskowe - potrafią żyć w morzu i wodzie słodkiej
- do połowu jesiotrów używa się plecionki o grubości minimum 0.70 mm i specjalnych, robionych na zamówienie haków
- jesiotry łowi się na zgniłe mięso łososia lub jego ikrę
- są to ryby, które w niemal niezmienionej formie przetrwały 120 mln lat
- Fraser to jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie codziennie możesz mieć kontakt z rybą o moasie 100 - 200 kg
- jesiotry rosną bardzo wolno i ryba o masie 100 kg ma przyjamniej 50 lat
- co roku na tarło wchodzi do Fraser ponad 20 mln łososi (najwięcej na świecie)
- jest 5 gatunków łososi pacyficznych: king, coho, chum, sockey oraz pink
- średnio we Fraser można złowić co najmniej kilkanaście łososi dziennie
- wszystkie łososie pacyficzne umierają zaraz po odbyciu tarła