Alpejskie rzeki niosą wodę o cudownym odcieniu - raz szmaragdowym, innym razem złotym.
Kwietniowy poranek nad jeziorem Grundlsee.
Pora na smakowite austriackie śniadanko.
Potężny masyw Totes Gebirge.
Traun - rzeka legenda, na której niegdyś łowił generał Eisenhower.
Ten odcinek rzeki nosi nazwę Grundlseertraun.
Zaczynamy wędkowanie. Sucha tu jeszcze nie działa, najlepsze bedą nimfy.
Od razu padają pierwsze pstrągi. Ten potokowiec ma 37 centymetrów.
Najskuteczniejszy model nimfy, zakupiony w miejscowym sklepie wędkarskim.
Oprócz potokowców łowimy też tęczaki. Wyglądają bardzo zdrowo i są silne.
Dobrze rokują miejsca głębsze. Tam, gdzie nurt spotyka się ze spokojną wodą.
Zdecydowana większość łowionych ryb to sztuki małe.
Odpoczynek w restauracji zlokalizowanej 50 metrów od rzeki.
Drugiego dnia pobytu wybieramy się na Altausseertraun.
Strefy udostępnione dla wędkarzy są dobrze oznakowane.
W tym miejscu ryby biorą najlepiej.
Dominują niezbyt duże potokowce, takie w granicach 25-30 cm. Są cudownie ubarwione.
Pod wodospadem znajdujemy większe sztuki.
Ten pstrąg potokowy ma już ponad 40 cm. Łowimy takich kilka.
Na wodzie jesteśmy zupełnie sami. Więcej wędkarzy pojawi się tu w maju i czerwcu.
Przejeżdżamy na południową stronę Alp, do Słowenii. Witają nas kwitnące sady.
Łowimy na Idrijcy - jednej z rzek dorzecza Adriatyku. Żyje w niej pstrąg marmurkowy.
Naszym przewodnikiem jest Luka - spec z najwyższej półki i miły gość.
Oto piękny lipień złowiony przez Michała. Ma 47 centymetrów.
Złowiony został na suchą muchę przy lekko siąpiącym deszczu.
Luka wypatrzył właśnie marmoratę. Michał próbuje skusić ją suchą muszką.
Pierwsze branie! Ale zacięcie okazuje się nieskuteczne, bo ryba "zdjęła" nie tego owada :)
Marmoratka stoi pod nawisem gałęzi. Trudno podać tam muchę.
Złocista ryba wywija w nurcie swoje młynki, a Michał próbuje odciągnąć ją na spokojną wodę.
Ale udaje się. Walka zbliża się do szczęśliwego finału.
Królowa dorzecza Adriatyku. Salmo marmoratus.
Płyń z powrotem do swojej kryjówki!
Nazwa ryby pochodzi od pięknego ubarwienia łusek, przypominającego marmur.
Zmieniamy miejsce. Luka z mostku wypatruje ryb.
Jak zwykle kluczowe są celne rzuty.
To tzw. hybryda, czyli krzyżówka pstrąga potokowego i marmoraty.
Na tym odcinku jest sporo tęczaka. Ryby są piękne i silne, jak ich dzicy bracia znad Pacyfiku.
Kolejny pstrąg tęczowy. Piotr złowił go na suchą muchę w rynnie pod przeciwległym brzegiem.
W przejrzystej wodzie doskonale widać ryby.
Niektóre są bardzo okazałe.
I jeszcze jeden srebrzysty tęczak.
W ciągu godzimy łowimy tutaj kilkanaście sztuk.
Tak pięknych tęczaków, jak w Słowenii, nie znajdziemy chyba nigdzie w Europie...
Nie ma wiatru. Sznur dobrze lata, a muchy lądują tam, gdzie chcemy.
Tęczaki odpływają w dobrej kondycji, bo staramy się skracać hol do minimum.
Włoski wędkarz na spokojnej płani Idrijcy.
Piotr wyholował rybę, a Luka ją zgrabnie podebrał. Nasz "gajd" stara się, jak może.
To ładna hybryda, prawie "pięćdziesiątak".
Kolejna sztuka zacięta na najlepszym odcinku rzeki - w centrum niewielkiego miasteczka.
Luka nie pozwala męczyć ryb długim holem, więc podbiera je szybko sam.
I znowu hybryda. Tej bliżej do potokowca, niż do marmoraty.
Po południu deszcz przestaje kropić i pojawia się słońce.
A tęczaki nie przestają brać...
Aktywne są też marmoraty. Wychodzą chętnie do suchej muchy.
Ta ma piękny wzór na całym grzbiecie, ale też sporo kropek - czarnych i czerwonych.
Kolejna marmorata pada łupem Michała.
Wieczorem przychodzi taki moment, że ryby biorą jak oszalałe.
Michał ma już bodaj szóstą marmoratę tego dnia.
Po krótkiej walce doprowadza ją do podbieraka.
Trzeba szybko wyjąć jej z pyska muchę...
... a potem zrobić zdjęcie, dać buzi i do wody.
Na koniec Piotr zaciął coś, co trudno odciagnąć od nurtu.
Z mozołem trzeba odzyskiwać centymetr za centymetrem linki.
Uparta ryba trzyma się wyjatkowo długo swojej kryjówki przy dnie.
Ale w końcu kapituluje. To ładny tęczak.
Udany finał pięknego dnia.
Wracamy do Polski przez Klagenfurt - stolicę austriackiej Karyntii.
Piotr Motyka
Germanista, menedżer turystyki i wędkarski globtroter. Miłośnik spinningu oraz sztucznej muchy. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zwiedził z wędką 22 kraje na 4 kontynentach. Jako stały współpracownik miesięcznika „Wędkarski Świat” autor kilkunastu reportaży podróżniczych. Pasjonat fotografii.
FOTOREPORTAŻ Z WYPRAWY
Po obu stronach Alp
Austria i Słowenia, kwiecień 2011
To miał być wypad wyłącznie do Austrii. Krótki, wiosenny. Chcieliśmy połowić pstrągi na kultowej rzece Traun i pooddychać świeżym, górskim powietrzem. Wędkarski cel zrealizowaliśmy częściowo, bo wyjątkowo wysoka jak na tę porę roku woda pozwalała łowić tylko na niektórych jej odcinkach. Dlatego po dwóch dniach muchowania na Grundlseertraun i Altausseertraun, postanowiliśmy przeskoczyć na drugą stronę Alp – do sąsiedniej Słowenii. Tam, na Idrijcy, trafiliśmy na bardzo dobre żerowanie ryb i świetnego przewodnika. Tym razem chętne do brań były nie tylko tęczaki i lipienie, ale i pstrągi marmurkowe. Skwapliwie skorzystaliśmy więc z okazji…
Autor reportażu: Piotr Motyka
1. Rzeka Traun
2. Rzeka Idrijca